Ile dostanie Simon Mole?
Przypadek Simona Mola to najjaskrawszy przykład zwycięstwa (pyrrusowego) politycznej poprawności. Ten anty-rasistowski bojownik, ekspert PZPN, ulubieniec redakcji "Nigdy Więcej" okazał się człowiekiem cynicznym, pozbawionym jakichkolwiek skrupułów, wykorzystującym w swych miłosnych/seksualnych podbojach argumenty "z tolernacji" (gdy partnerki odmawiały seksu bez gumki, zarzucał im rasizm...).
Mol może dostać nawet dożywocie, jeśli jego czyny zostaną zakwalifikowane jako usiłowanie zabójstwa (póki co ma postawiony zarzut ciężkiego uszkodzenia ciała). Podobno w Afryce, najciężej dotkniętą AIDS, istnieje przesąd, że można wyleczyć się z tej choroby, przekazując ją swoim seksualnym partnerom.
Sprawa Mola woła o pomstę do nieba. Ilu ofiar możnaby uniknąć, gdyby nie dyktatura politycznej poprawności?

Niestety, nie jest to pytanie do nas, lecz do wszelkiej maści komuchów, którzy bez wątpienia mają, dzięki wspieraniu Simona, wiele ludzkich żyć na sumieniu.
Czy Mol się wyleczył? ;-)
Dać mu dożywocie i banana co tydzień..
To tak jakby czekać w celi śmierci na wyrok.
Z drugiej strony zastanawiam się co robiły te panie w jego łóżku? Ktoś je tam ciągnął siłą?
Absolutnie nie usprawiedliwiam tego czarnego degenerata, lecz wydaje mi się, że odrobina zdrowego rozsądku połączona z rasizmem ochroniłyby je przed najgorszym. Wszak rasizm nie jest niczym innym jak stwierdzeniem rzeczy oczywistych, który są ukrywane przez lewiznę w imię poprawności politycznej.